K-Pax to jeden z tych filmów, o których nie wiele mogę powiedzieć, a to z braku odpowiednich słów by opisać jak doskonałe, kunsztowne to dzieło.
Głównym bohaterem filmu jest Prot – pacjent szpitala psychiatrycznego, utrzymujący, iż przybył z odległej planety zafascynowany naszym gatunkiem.
Niby nic, a jednak film od początku do końca trzyma w napięciu, a widz dostaje tyleż samo dowodów na to, iż Prot mówi prawdę w kwestii swojego pochodzenia, co i na to, że jest on człowiekiem, w którego życiu miało miejsce bardzo traumatyczne przeżycie, jakie na zawsze go odmieniło..
To co w filmie porusza to jednak niekoniecznie próby dociekania prawdziwej tożsamości Prota, lecz to jak ów osobnik zmienia życie otaczających go ludzi i to nie za sprawą jakich „kosmicznych sztuczek”. W rzeczywistości Prot reprezentuje tę cząstkę człowieczeństwa, jaką wielu już zatraciło - jest bardziej ludzki od samych Ludzi i to chyba właśnie jest poruszające w tym filmie.
Pacjentów szpitalna, w którym przebywa rozumie lepiej, niż najlepsi lekarze i potrafi wnieść w ich życie to co jest prawdziwym lekarstwem, czyli nadzieja i wiara w siebie.
Film jest doskonały pod każdym względem, począwszy od gry aktorskiej, a na muzyce skończywszy!
Tak więc nie próbując opisać filmu, który w rzeczywistości sprawia, iż brak mi słów – polecam go. Zobaczycie to zrozumiecie.
04.01.2004
Qba |